poniedziałek, 27 lipca 2015

"Nasza Stacja" ~ Hansol & B-Joo cz.1

Paring: Hansol x B-Joo
Część: 1/?
Rodzaj: Angst, Fluff
Uwagi: Występują koreańskie zwroty

Jest to mój pierwszy two shot na tym blogu, ale nie pierwszy ogólnie. Udzielałam się na innych blogach, ale ostatecznie, tak jakby mówiąc wolałam stanąć na "swoim" i założyłam właśnie tego oto bloga, tak więc mam nadzieję, że się spodoba i liczę na jakikolwiek komentarz zarówno negatywny jak i pozytywny. W każdym razie krytyka mi się przyda, więc nie bać się, nie biję ;..; Pragnę się rozwijać, więc negatywny komentarz przyjmę do serca i postaram się wyciągnąć z niego rady do dalszego pisania ^^ Błędy sprawdzałam 2 razy, ale jednak jak się na jakiś natkniecie, to proszę w komentarzu o poinformowanie mnie ^.< Dziękuję z góry! 
I pamiętajcie:

Komentarze motywują do dalszego pisania!


 ~~~~~~~~

- Hansol!
- ...
- Hansol! Cholera jasna!
- ...
- Paniczu Kim Hansol! Natychmiast rusz swoje 4 litery i łaskawie zejdź na śniadanie!
- ...
- Hansol, bo zaraz się wkurzę!
- ...
- Jest już 06:11, a o 06:25 masz pociąg do Seulu, więc jeśli chcesz zobaczyć swojego chłoptasia to radzę ci ruszyć ten zasrany tyłek...
- Aish! - Przekląłem pod nosem zrywając się z łóżka. Natychmiast ruszyłem w kierunku łazienki, a następnie do jadalni, w której czekała moja młodsza siostra.
- Ah, to tak jest. Gdybym nie wspomniała o twoim tajemniczym chłopaku, za którym tak szalejesz,  to byś nawet się nie ruszył, prawda? - Zaśmiała się kreśląc łyżką niewidoczne kółka w misce płatków.
- Daj mi spokój. Nawet nie wiem kto to jest, więc jakbym mógł za nim szaleć... - Miała rację. Szalałem za nim. Mimo, że nie wiedziałem kim jest, co robi, jak ma na imię, jaki jest, to zawsze, gdy spotykałem go o tej samej godzinie w pociągu, moje serce zaczynało bić szybciej, a moja blada twarz nabierała kolor mieszaniny fioletu z czerwienią. Czy tak można zachowywać się przy osobie, której się nie zna? Nawet nigdy nie wymieniłem z nim ani jednego słowa, a nawet nie mówię już o rozmowie. Zawsze próbowałem zebrać się na to, aby podejść i w jakikolwiek sposób go zaczepić, lecz nie mam tyle odwagi. Jeszcze uznałby mnie za jakiegoś wariata, który zaczepia obcych ludzi, porywa, w ukryciu kroi na kawałki, a następnie zamyka w słoiczku na pamiątkę.
- Chodź, odwiozę cię na stację - Zwróciła się do mnie kładąc miskę do zmywarki.
- Nie, dzięki. Jeszcze umiem chodzić.
- Oppa! No nie bądź taki! - Podskoczyła jak mała dziewczynka wieszając się przy tym na mojej szyi.
- Taki, czyli jaki?
- Taki gburowaty...
- Pfff... Czekam w samochodzie... - Zerwałem jej ręce z mojej szyi i ruszyłem w kierunku samochodu. To takie żenujące, że ona ma prawo jazdy, a ja nie mam. Przecież to ja jestem jej starszym bratem, więc to ja powinienem wozić ją na imprezy, do kina. Oczywiście mówię, że powinienem, a nie żebym chciał. To raczej różnica.

~~~

Po 5 minutach byliśmy na miejscu. Szybkim krokiem ruszyłem w kierunku pociągu, który stał już prawie zapełniony. Gdy byłem już w przy drzwiach zauważyłem biegnącego, z prawej strony, chłopaka o brązowych włosach. 'To on. To mój ideał" - pomyślałem, a na mojej twarzy, która przybierała już purpurową barwę, pojawił się nieśmiały uśmiech. W moich ciemnych oczach pojawiły się iskierki nadziei. "A może dzisiaj do niego podejdę. Może się mnie nie przestraszy. Może nawet mu się spodobam?" Nadzieja matką głupich...
- Będę czekać na Ciebie o 20:00 HANSOL! - Wykrzyczała z dużym naciskiem na moje imię, puszczając przy tym oczko. Rozumiem aluzję. Moja siostrzyczka chcę, aby mój tajemniczy ideał dowiedział się jak mam na imię. Może moja siostra nie jest aż tak głupia? Chyba nawet podziałało, bo brązowowłosy chłopak, który już miał wchodzić do pociągu, odwrócił się w moim kierunku i się uśmiechnął. "Dzięki siostra. W takich momentach Cię kocham" - pomyślałem i zająłem swoje miejsce. Minęło dopiero 10 min, a ja byłem już cały zalany potem. Moje ręce zaczynały się od razu trząść, kiedy tylko wracałem do myśli, że zaraz będę musiał do niego podejść. Na szczęście droga od Incheon do Seulskiego uniwersytetu, do którego uczęszczam, zajmuje około półtora godziny, więc pozostaje mi jeszcze trochę czasu na ułożenie dialogu w mojej głowie. Mimo, że bardzo starałem się nie patrzeć w jego stronę, to marnie mi to wychodziło. Był ubrany w białą koszulę, jeansy i czarne trampki. Na jego szyi widniał niedbale zawiązany krawat, a jego włosy były lekko roztrzepane. Tak jakby nie do końca uczesane. Może zaspał? To wyjaśnia dlaczego biegł taki zdyszany. Aish! Jest tak cholernie przystojny. Najchętniej bym go porwał, zamknął w moim pokoju, przywiązał do łóżka i robił rzeczy, o których nie wypada mówić. Skąd biorą się tacy idealni ludzie? Jest po prostu piękny. Nic dodać, nic ująć. Ideał jakich mało. Dopiero po chwili zorientowałem się, że od kiedy tak myślę to wgapiam się w niego, a on we mnie. Zobaczyłem na jego twarzy ogromny uśmiech. No tak, pewnie nie codziennie zdarza mu się spotykać obcych facetów, którzy pożerają go oczami, jakby chcieli go zgwałcić. Chociaż... kto wie. Z taką urodą. Uśmiechnąłem się zmieszany i odwróciłem jak najszybciej wzrok. "Super Hansol! Brawo! Nawet się nie odezwałeś, a już zrobiłeś z siebie kompletnego kretyna". I co ja mam teraz zrobić? Jeżeli po tym incydencie do niego podejdę i go zaczepię to na pewno się zorientuję, że mi się podoba. Lecz w sumie myśląc racjonalnie, to i tak dowie się o tym prędzej, czy później. Zebrałem siły i ruszyłem w kierunku chłopaka, który stał odwrócony tyłem. Jednak szybko zawróciłem po spostrzeżeniu wysokiej, szczupłej blondynki również zmierzającej w kierunku Koreańczyka. Gdy chłopak ją spostrzegł wyraźnie się ucieszył i dał jej buziaka w policzek. W tym momencie moja mina zrzędła, a wszelka nadzieja ulotniła się wysoko do nieba. "Dupa. Nie jest gejem, a do tego ma dziewczynę. No to po wszystkim"...

~~~

Ps. Wiem, że krótkie.



~KanA~

2 komentarze: